all

Z wizytą w biurze ANIA KRUK

Kolorowy mural z krukiem, miękkie kanapy, różowe neony – poznańskie biuro marki ANIA KRUK to wyjątkowa przestrzeń, w której… chce się pracować. Z Anią Kruk – CEO i Dyrektor Kreatywną marki rozmawiam o tym, jak podeszła do projektu urządzania biura, gdzie szukała mebli i dodatków, oraz o… pracy na kanapie.

M: Pamiętam moją pierwszą wizytę w Waszym biurze – byłam pod ogromnym wrażeniem tego, w jak kreatywny i stylowy sposób udało Wam się zaaranżować przestrzeń. Opowiesz nieco więcej o tym projekcie?

A: Ha! Czyli udało się osiągnąć zamierzony efekt! :) Czy firma musi mieć piękne biuro czy nie, zależy troszkę od tego, czemu ono ma służyć. Na pierwszym etapie rozwoju firmy, biuro w ogóle nie było dla nas istotne. Przy tylu różnych wydatkach, ładny obrazek na ścianie wydawał się wtórny. Przez kilka lat siedziba marki ANIA KRUK znajdowała się w niewielkim, mało reprezentacyjnym domku. Słyszałam z resztą, że to dobry patent na rekrutacje, i niektóre start–up robią tak specjalnie: jeśli kandydat chce przyjść do firmy, mimo, że biuro nie jest glamour, to znaczy, że naprawdę mu zależy. Na początku przestrzeń była wystarczająca, ale wraz z rozwojem marki i ciągłym powiększaniem się zespołu zrobiło się za ciasno. Pamiętam takie sceny jak po dwie osoby przy biurku, spotkania organizowane w kuchni, korytarz zastawiony kartonami. Kiedy finansowo mocniej stanęliśmy na nogi przeprowadziliśmy się do większej miejscówki. Chciałam dobrze wykorzystać to nowe otwarcie – obserwowałam trendy wokół i wiedziałam, że biuro to nie tylko miejsce do realizacji zadań od A do Z, ale zaczyna pełnić różne funkcje.

M: Na przykład jakie?

Na przykład… scenografii pod Social Media ;) Nasza “stara” siedziba nie była Insta miejscem – trzeba było się nieźle nagimnastykować, żeby zrobić zdjęcia, nagrać relację. Trendy i nasza strategia idą w stronę transparentności, pokazywania twarzy ludzi, którzy tworzą markę. Nie chciałam marnować czasu na stylizację każdego kadru. Chciałam zbudować Insta kąciki, gdzie chwytasz za telefon i po prostu nagrywasz. Taką najbardziej Insta strefą w naszym biurze jest piętro Działu Kreatywnego – to właśnie tam dziewczyny nagrywają live’y na Instagrama, zaaranżowały też mini studio fotograficzne, dzięki czemu w razie potrzeby szybko możemy zorganizować małą sesję biżuterii. Ostatnio nadawały też z naszej jadalni… Ich zadaniem jest opowiadanie o marce ANIA KRUK i pokazywanie różnych sposobów stylizacji biżuterii. Często pokazują backstage swojej pracy – bo tak jak np. praca w redakcji gazety modowej, takie tematy są ciekawe dla naszych odbiorców. Moje tabelki w Excelu przegrywają z relacją z sesji zdjęciowej, i wcale się nie dziwię :)

M: Mieliście konkretny pomysł na biuro, czy działaliście spontanicznie?

A:  Zależało nam na tym, żeby to biuro odzwierciedlało charakter marki, żeby było “jakieś”. Chciałam uniknąć wymuskanej aranżacji jak z katalogu. To przestrzeń AKTeam, chcę, żeby rosła razem z nami (dlatego nigdy nie będzie skończone). Nie zatrudniliśmy architekta do urządzania biura, wszystko zrobiliśmy sami. Pojechaliśmy na targ staroci i przywieźliśmy stary fotel, lampę z Charliem Chaplinem i różowy obraz z galopującymi końmi. Zestawiliśmy je z pięknymi kolażami, które zaprojektowała specjalnie dla nas Samanta Walczewska. Poprosiliśmy o pomoc też przyjaciół: poznańska  firma VOX pomogła nam częściowo umeblować przestrzeń :)


M: Skąd pomysł na współpracę z VOX?

A: To nie przypadek – Poznań jest mały, a ja lubię pracować z ludźmi, których znam, firmami, które nie są anonimowe. Podoba mi się ich przesłanie: “prawdziwa wolność zaczyna się w domu”. Pokazują, że sposób, w jaki mieszkamy na ogromny wpływ na nasze życie. Ich produkty są tworzone w oparciu o metodę design thinking, skupiając się na odpowiedzi na potrzeby klienta. To właśnie VOX odpowiada za praktyczne i ergonomiczne aspekty, takie jak super wygodne krzesła do biurek, regały na książki, stylowe dodatki  i  miękkie  kanapy.

M: Apropo kanapy – nie przeszkadza Ci to, że pracownicy nie pracują przy biurku?

A: W dobie Home Office’ów chyba trudno nad tym zapanować :) Ja wierzę, że jedyne mądre i efektywne podejście do zarządzania to umówić się na realizację celu, który jest jasny dla obu stron. Jeśli umiesz zrealizować go z kanapy, z plaży czy biegając na bieżni – wszystko jest w porządku.

W praktyce: to w dużej mierze zależy od charakteru pracy i konkretnych zadań. analitycy potrzebują wielkich monitorów, dział Administracji regałów z dokumentami, a celem Logistyki jest jak najszybsza realizacja zamówień naszych Klientów. Na pewno fajnie jest zmieniać miejsce pracy w zależności od zadania. Stawiamy raczej na Open Space z małymi, wydzielonymi kącikami do spotkań. Videocall z kanapy? Czemu nie. Mamy od niedawna bieżnię z takim wysokim biurkiem, i też widzę, że wpadają na nią osoby z różnych działów, żeby przez godzinkę pochodzić i popracować :)

M: Wnętrze Waszego biura jest przytulne, ciepłe i domowe. Urządzaliście je w trakcie pandemii, czy miała ona wpływ na aranżację ?

A: Myślę, że pandemia podświadomie  odbiła się na naszym biurze. Wiele osób przyzwyczaiło się do pracy z domu, a takie sztywne, bezosobowe środowiska biurowe mocno kontrastują się  z domowym zaciszem. W mojej ocenie, biura staną się bardziej domowe, bardziej przytulne i przyjazne. Ludzie lubią tak pracować, dlatego tak popularna jest praca z kawiarni. Byłam w głównej siedzibie Google w Dublinie, i miałam wrażenie, że specjalnie projektują kąciki, które mają wyglądać jak kawiarnia :) W pracy spędzamy aż ⅓ naszego życia. Nie chciałabym, żeby pracowano u nas “za karę”. Mamy regały na których stoją  książki i bibeloty, mamy  kanapy i poduszki, ostatnio pojawiły się kolorowe piłki do siedzenia. Lubimy rośliny, dlatego zależy nam na tworzeniu biurowej dżungli. Na ścianach wiszą kolaże Pauli – naszej graficzki kreatywnej. Nie ma szpanerskich marmurów czy hiper drogiego sprzętu do videokonferencji, tylko zbiór fajnych rzeczy, które są funkcjonalne i ładne, taki jak powinien być dobry design. 

M: Gdzie znajduje się serce Waszego biura?

A: Chyba w jadalni – bo tam przecinają się ścieżki różnych działów. Tam stoi regał z książkami i te słynne różowe, haftowane konie. Tu wywieszamy plakaty z informacjami o organizowanych warsztatach i przyczepiamy na ścianę miłe wiadomości od Klientów. Na lodówce jest zbiór magnesów, które każdy przywozi z wakacji. Kiedy ktoś z teamu ma okazję do świętowania, stół w jadalni ugina się pod ciężarem smakołyków. Gdy jestem w Polsce i musimy z Wojtkiem coś ogłosić, opowiedzieć o ważnej zmianie w firmie – w naturalny sposób wołam wszystkich do jadalni. Ciekawe kiedy przestaniemy się tu mieścić (śmiech).

M: Wasze biuro to już skończony projekt?

A: No co Ty! w naszej firmie zmiany są na porządku dziennym – to tyczy się również naszego biura – cały czas kombinujemy, jak je upiększyć, co wymyślić, żeby pracowało się łatwiej i fajniej. Dostawiamy i przestawiamy biurka. Nie ma nudy! (śmiech)